Hej! Wiem ,ze dawno mnie tu nie było jednakże nie mogę napisać ,ze nie miałam czasu bo bylo to spowodowane czystym lenistwem i "zapachem" nadchodzących wakacji oraz pracy...
Wakacje i praca?? Dokładnie... dlatego do dziś mam dylemat czy słowo "wakacje" jest dobrym określeniem na te dwa miesiące czystej harówki.
Jestem już po pierwszym tygodniu nowej wakacyjnej pracy i muszę przyznać że nie ma lekko. Poranne wstawianie o 5 godzinie wydawałoby się być koszmarem , chociaż muszę przyznać ,ze gdy się poloże wczesnie spać nie jest to aż takie straszne.
Pracuje w fabryce kosmetyków w Holandii (nie mogę podać nazwy ponieważ kontrakt zabrania) . Prawie codziennie to samo zadanie...zakręcanie ,pakowanie ,wypakowywanie. Kartony okazują się być największym wrogiem ,gdy co trzeci robi malutkie rozcięcie ,które boli niemiłosiernie ,gdy ręce zaczynają się pocić. Trzy sekundy na zakrecenie butelki , która pędzi po taśmie wydają się być niewystarczające ale wystarczy dzień na takim stanowisku i owe 3 sekundy stają się szmatem czasu.
Ale przecież nie ma samych minusów! Największa przyjemnością w godzinach pracy staje się rozmowa z innym człowiekiem. Słowa zastępują SMS-y a każda chwila rozmowy daje nowe doświadczenia. Przerwy są czasem na szybki posiłek i wiecie że nawet nie chce mi się iść po telefon?
Z dnia na dzień uczę się nowych słów w języku angielskim czy holenderskim i naprawdę mi się to podoba :)
Więcej postów, pytań o zagranicznej pracy? Pisać!
ask.fm/aldzikowa
